Imielty Ług – relacja z wycieczki

// Rezerwat Imielty Ług – relacja Janiny Mierzwy //

W czwartek rano, 15 października 2015, przed naszym Domem Kultury z niepewnością oczekiwaliśmy na wędrowców. Dzień był bowiem pochmurny, dżdżysty i smutny. Wprawdzie na wycieczkę zapisało się 50 osób, ale liczyliśmy się z tym, że wielu pewnie zrezygnuje z wyprawy. A tymczasem nasi wytrwali i dzielni piechurzy stawili się prawie w komplecie, bo w liczbie 44 osób.
W autobusie szybko zapomnieliśmy o pogodzie, słychać było tylko rozmowy, śmiech i śpiew. Tradycyjnie odśpiewaliśmy „piosenkę-przerywnik” wędrowców kładąc szczególny nacisk na fragment, który mówi, że wędrujemy czy to słońce, czy to deszcz, a następnie poprosiliśmy również śpiewająco słoneczko, żeby rozchmurzyło buzię tudzież pyska. Słoneczko pozostało jednak nieugięte i nie zaświeciło do końca dnia.

Nic to, my już dojechaliśmy do rezerwatu wodno- torfowiskowego Imielty Ług i prowadzeni przez Andrzeja Walochę rozpoczęliśmy naszą wędrówkę leśnymi ścieżkami. Szliśmy już nieco przygotowani teoretycznie, bo jeszcze w autobusie dowiedzieliśmy się wielu ciekawych rzeczy o terenach, które postanowiliśmy odwiedzić, co streścić można następująco.

„W skład rezerwatu wchodzą bagna, stawy leśne i lasy. Położony on jest na terenie Parku Krajobrazowego Lasy Janowskie w obrębie leśnictw Łążek, Gwizdów i Kochany, a jego łączna powierzchnia wynosi 802 ha. Ta niecodzienna nazwa rezerwatu pochodzi prawdopodobnie z okresu rozbiorów Polski i w tłumaczeniu z rosyjskiego oznacza „rozległe bagno”. Obecnie jest on przedzielony groblą tworząc dwa zbiorniki o nazwach Imielty Ług i Radełko. Głównym celem ochrony na tym terenie jest zachowanie charakterystycznych dla Puszczy Solskiej obszarów rozległych bagien, zarastających zbiorników wodnych z rzadką, chronioną roślinnością i ostoją ptactwa wodnego. Występują tutaj także niektóre chronione gatunki płazów, gadów, ryb, a nawet ssaków jak np. łosie.

My przeszliśmy środkiem rezerwatu idąc wspomnianą wcześniej groblą. Widoki, które zobaczyliśmy dalekie były jednak od oczekiwanych. W większości zamiast wody oczom naszym ukazały się otoczone wysokimi trzcinami rozległe powierzchnie szarego piachu i mułu ze sterczącymi na nich czarnymi systemami korzeniowymi drzew i drzewek. Przypominało to, można śmiało powiedzieć, krajobraz księżycowy. A wszystko za przyczyną ogromnych i długotrwałych upałów, które nawiedziły nasz kraj tego lata. Spowodowały one wielkie obniżenie wód gruntowych, a tym samym odsłonięcie dna bagiennych rozlewisk, co przez wiele ostatnich lat nie miało miejsca. Korzystaliśmy zatem z okazji i oglądaliśmy niecodzienne widoki, które mogą się szybko nie powtórzyć. Byliśmy z tego bardzo zadowoleni, a odbijające się w wodach słoneczko zapewne będziemy mieli okazję oglądać jeszcze niejeden raz.
Zwrócić należy uwagę na wytrwałość naszych piechurów, ponieważ mimo niezbyt sprzyjającej pogody przeszliśmy ponad 10 kilometrów.

Wracając autobusem zajechaliśmy jeszcze na Cmentarz Parafialny w Jastkowicach, gdzie pochyliliśmy głowy przed pięknym pomnikiem ufundowanym przez społeczeństwo Jastkowic, a postawionym jak głosi tablica „W hołdzie poległym mieszkańcom tej ziemi, ofiarom faszyzmu niemieckiego i komunizmu”.

Po tak długiej wędrówce należał nam się zasłużony odpoczynek i trochę rozrywki. Kolejne godziny spędziliśmy zatem przy pieczonej kiełbasce, śpiewach i tańcach w Karczmie „Zacisze” w Jastkowicach i późnym popołudniem w znakomitych humorach wróciliśmy do Stalowej Woli.

Janina Mierzwa




Mapa Dojazdu

Napisz do nas



Przepisz kod antyspamowy: captcha